• Blog,  Podcast

    Jak wykorzystać chwilowy stan życiowego bezruchu?

    Od momentu złamania przedramienia każda kolejna doba uparcie twierdzi, że też jest niedzielą. Jest w tym coś retro. Być nieświadomą tego, jaki mamy dzień, czy należy już biec do „wtorkowych deadline’ów”, czy może jeszcze celebrować „środowy kryzys”. Moją tyranię kalendarza zastąpiła tyrania grawitacji i rzepów ortezy. Okazuje się, że świat bez poniedziałków wcale nie jest lżejszy. Przeciwnie – stał się gęsty. Gęsty bólem, który nie odpuszcza, i ciszą, która nagle stała się bardzo głośna. Znasz takie momenty, może w innej nieco odsłonie? Trwam w pewnym bezruchu 🙂 I dlatego.. *** Od jakiegoś czasu kompletnie nie przemawiają do mnie przewidywalne, „instagramowe” medytacje. Tak, z grubsza, to brzmią tak samo. 🙂 Dlatego…

  • Blog,  Podcast

    Gęstość niedzieli. Notatki spod ortezy.

    Kto sobie kiedykolwiek coś złamał – ten wie, że…. Dalibóg – co za słowo z innej epoki. Siedzę w samym środku czegoś, co przypomina wieczny, rozciągnięty podwieczorek, z tą różnicą, że zamiast herbatnika mam na ręce plastikowy pancerz, a zamiast…