-
Jak wykorzystać chwilowy stan życiowego bezruchu?
Od momentu złamania przedramienia każda kolejna doba uparcie twierdzi, że też jest niedzielą. Jest w tym coś retro. Być nieświadomą tego, jaki mamy dzień, czy należy już biec do „wtorkowych deadline’ów”, czy może jeszcze celebrować „środowy kryzys”. Moją tyranię kalendarza zastąpiła tyrania grawitacji i rzepów ortezy. Okazuje się, że świat bez poniedziałków wcale nie jest lżejszy. Przeciwnie – stał się gęsty. Gęsty bólem, który nie odpuszcza, i ciszą, która nagle stała się bardzo głośna. Znasz takie momenty, może w innej nieco odsłonie? Trwam w pewnym bezruchu 🙂 I dlatego.. *** Od jakiegoś czasu kompletnie nie przemawiają do mnie przewidywalne, „instagramowe” medytacje. Tak, z grubsza, to brzmią tak samo. 🙂 Dlatego…
Gęstość niedzieli. Notatki spod ortezy.
Kto sobie kiedykolwiek coś złamał – ten wie, że…. Dalibóg – co za słowo z innej epoki. Siedzę w samym środku czegoś, co przypomina wieczny, rozciągnięty podwieczorek, z tą różnicą, że zamiast herbatnika mam na ręce plastikowy pancerz, a zamiast…
Skąd się bierze zapotrzebowanie na potwory i ich narzeczone, hm?
W niedzielę 8 marca można wymyśleć 100 powodów do świętowania, albo skupić się na jednym i w ramach jednego zajrzeć do kin.Albo zaplanować wieczór z serialem.Jeśli kino – można przy okazji wskoczyć w ciekawy outfit, w domu jest to mniej…
Kobiety z Kiedyś. Burzliwe lata 80. w Białowieży: kobiety, opór i rodzinne wspomnienia.
Polityka z kiedyś od kuchni – tak właśnie brzmi ten odcinek „Kobiet z kiedyś”. To nie jest historia z wielkich trybun i manifestacji, tylko z cichej wsi w środku Puszczy Białowieskiej: zwykły dom, ławka przed tym domem, kawa, dziecko, które…