Kto lubi horrory? Zajrzyj też na świerkową. Na 5 minut.

Kto lubi horrory? O horror specjalnie starać się nie trzeba. Ale tu taki jest, że hej!
Bo jeśli słyszysz, jak coś ci, coś gdzieś puka stuka i szeleści, to czy na pewno, na pewno wiesz, że twój dom, czy inna baza mieszkalna, nie stoi na jakimś cmentarzu? Może na Jaćwieskim miejscu pochówku, na polu walk plemiennych, a może na zimowym szlaku wojsk napoleona (wiadomo jak było), a może tu była powstańcza mogiła… ?Pole partyzanckiej potyczki? Czy prastara przestrzeń składania ofiar tego owego? Cóż…
Nie można mieć pewności, no raczej… Zajrzyj też na świerkową. Na 5 minut!
***

Nocą w radiu jest tak cicho, że naprawdę każda nuta musi być osadzona sensownie…  Bo potrafi krzyknąć. Znienacka. Nocą budynek radia,  trzy pietra, wiele korytarzy, studio nagrań, studia emisyjne – wygląda tak jak wszystkie budynki nocą. Na tle lasu. Zwierzynieckiego w tym przypadku. Cisza. Nocna. Oczywiście, poetycko – ale czasem cisza krzyczy. Znam dwie książki o tym tytule i jeden film — AryiDashieva z 1982 roku (ZSRR).  https://www.youtube.com/watch?v=dr1A_KAazkM

ale też potrafię krzyknąć. Znienacka, rzecz jasna. Jak cisza. Lecz Nocą radio jest raczej jak zastygnięta lawa, jeszcze trochę ciepłe i trochę jeszcze świecące.  Szeleszczące, szurające… Szeleszczące? Szurające?  Zaraz… zaraz!

Solidaryzowanie się – cykl Białowieża i Solidarność cz.9

Mój Tata wiele razy tu powtarza, że „trudno powiedzieć”. Tak ramach 9 odcinka cyklu „Białowieża i Solidarność”. I owszem, owszem – trudno powiedzieć, ale zapewniam, że dobrze jest o tym mówić. W obliczu psychologicznej wojny, przyklejonej do linii granicznej z Białorusią, szukam tego, co można nazwać solidaryzowaniem się. Czym jest ludzka solidarność Anno Domini 2022? Bo na mojej wsi wciąż pada wiele ważnych pytań, a opowiadamy na nie z jakże różnych perspektyw!

Na granicy polsko-białoruskiej od wielu miesięcy trwa wojna psychologiczna. Klasyczna. Zgodna z definicją, proszę sprawdzić. A presja nie jest skierowana do przysłowiowego Jana Kowalskiego i żony jego Kowalskiej, ale w istocie jest presją siły jednego państwa, wywieraną na drugie państwo. Jednak – państwo my (choć nie jestem pewna, czy państwo zawsze o tym pamięta, no ale to inna opowieść). Tymczasem tutaj, w Białowieży, presja dotyka nas swoim długim, zimnym paluchem bardzo indywidualnie.

Alkohol, magia i Sherry.

Tu (patrz dźwięk w linku) z Joasią rozkminiamy Sherry! J. jest somelierką, więc wie. A ja smakuję poezję na wszystkie sposoby .
I dzielę się tym, no wiadomo. A Nowy Rok podlany lekko ambrozją – cudem być może. Stawiałabym na lekkość. Cherry-wątek się rozwija, bo jedyne (dotąd), bezsensowane zresztą, skojarzenie z cherry to taka durna piosenka Modern Talking: szery, szery lady. I to tanie, słodkie jak ulepek wino w realiach PRL-u, podawane jako „winko dla pań”. Zatem… Spotkanie z Joasią zmieniło mi postrzeganie, więc w noc sylwestrową życzę fantastycznego smaku, zapachu, delikatności, zwiewności, radości, prawdziwości, porozumiewalności, miłości, zWinności! Hej!
Ps. A kilka pełnych i pustych, a smacznych kieliszków zawdzięczam TORTOVA BY AGA. Zajrzyj i tam.