Tak… nieco obrazoburcza, ale za to mantra ;)

Czy bywam obrazoburcza?
No nigdy… prawie nigdy, właściwie rzadko, ale czasem…
(prawda jest w pliku. Czas 3 minuty)

mikro opowiadanie: Mantra slowiańska – czyta – Miłka Malzahn

https://opt-art.net/helikopter/11-2019/milka-malzahn-mantra-slowianska/?fbclid=IwAR2z5WTbM4dXnNROXvb6pjlceHwnmMm9ZS27AnUgR_LiLTzK9dDZ3H-Ska4

Opowiadanie zostało docenione, mj szacunek dla kultury starszej niż chrześcijańska i barwniejszej niż mitologia grecka – zostalo zachowane!

Nieustająco czerpię z tego źródła, a świadomość, że fala rozmaicie pojmowanej słowiańskości przynosi płynie przez nasz świat i odkrywa nieznaczone karty – namawa mnie optymizmem 😉

MANTRA SŁOWIAŃSKA i niech was, drodzy czytelnicy….

O tu, w stronę… kabare-tu?

A nagrodą jest weekendowy pobyt w Villi Polanica dla 2 osób.
Sprawdziłam odległości;
No nie przetrwam! Nie za jednym zamachem 🙂
Ale nagrodą jest też radość i uciecha, i one akurat blisko są; wspierane przez świadomość, jak świetne jury doceniło moją „Mantrę słowiańską” !


#mantra#słowiańska

Ech, znowu trzeba…

Jesień — odpada tynk od ścian, kałuże leżą unieruchomione dniem, światło wydaje się niecierpliwe, pośpiesznie i niedokładne. Park pełen żółknących drzew jest tak daleko, jak wizja wesołych wakacji. Wiatr jest jak ciężkie westchnienie kobiety zabierającej się za porządki. Ech, znowu trzeba niebieską szmatką przecierać szare godziny….