Koncert podcastu Dziennik Zmian – propozycja.

Koncert podcastu Dziennik Zmian – szczypta awangardy, dużo przyjemnego jazzu i mocno poruszającej, bezpośredniej poezji.

Taki wyjątkowy koncert podcastu jest możliwy tylko dlatego, że to niezwykły podcast! „Dziennik Zmian” jest wciąż rosnącą serią miniaudyci będących odpowiedzią na szare oblicze codzienności. Ta szarość – to tylko pozory.  Podcast powstał po to, by ulżyć głowom i ciałom słuchaczy mierzącym się ze światem, dzięki wsparciu stypendialnego Ministra  Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  Kiedy stypendium się skończyło – Dziennik Zmian popłynął już sam. To połączenie poetyckiej obserwacji z mini-fabułami okazało się intrygujące dla wielu słuchaczy, dzięki którym trafił na listę nominowanych przez słuchaczy do nagrody „Podkaster 2020 roku”. To miejce, będące  ciekawą, dźwiękową przystań jest w stanie opuścić sieć i zaistnieć w wersji Live!

Autorka, we współpracy ze świetnymi jazzmanami tworzy wydarzenie łączące Slam poetycki, z jazzem i dźwiękową formą radiową.

Opowieści Dziennika Zmian kilkakrotnie już wybrzmiewały w wersji koncertowej,  festiwalu Podlasie Slow Fest  oraz cyklu „Bieckie Barwy Poezji” w Bieczu. 

Tak zachęcaliśmy do zajrzenia na nasz koncert:

Każde wykonanie jest kompletnie inne, na co mają wpływ  – muzycy, miejsce, nastrój i pogoda (ducha). Wersja premierowa w ekstraskrócie i w innym składzie; 

 

Z każdym razem w unikalny sposób przenosimy podcast na scenę!

Temat przewodni: Jak zobaczyć i zapamiętać poezję tej (ponoć) szarej codzienności? Umiemy to, więc namawiamy do spojrzenia przez nasze uszy. „Dziennik Zmian” jest szczególnym przewodnikiem po kadrach tego nieco dziwnego świata; to miękki sposób na ‚twarde fakty’, bo żaden fakt nie jest na tyle bezwzględny, by nie dało się z niego wyłuskać poezji. A to przynosi ulgę/radość/wolność od… (wstaw to, czego nie lubisz). Słyszymy, jak wszystko, co nas otacza, tworzy rodzaj wiersza, pisanego właśnie dla Ciebie.

Usłysz i Ty 

O wykonawcach:

Miłka O. Malzahnfilozof, dziennikarka, autorka wielu rozmaitych tekstów oraz nie mniej rozmaitych książek; bywa wykładowcą, łączy nieoczywiste nauki o ludzkiej aktywności twórczej, prowadzi kanał podcastowy Dziennik Zmian. https://www.milkamalzahn.pl/biorgafia-milka-malzahn/

Tworzę te mini-audycje, żeby było można dotknąć tego, co jest poetyckie w naszej rzeczywistości. Dziennik Zmian jest dźwiękowym zapisem pozornie zwyczajnej i pozornie szarej codzienności. Są tu refleksje, detale z życia wzięte, są zaskakujące brzmienia, bo świat bywa zaskakująco nieoczywisty. Znajdziesz tu krótkie fabuły, inspirujące rozmówki, oraz absolutnie swobodne myśli. Naprawdę – nasz dziwny świat jest fascynujący, a brzmi tak…  relaksująco! Uwierz mi. Albo nie wierz. Posłuchaj.

Dziennik Zmian zaprowadzi Cię do tego, czego się nie spodziewasz. Wszystko jest poezją, prawda?

Za oprawę muzyczną odpowiada w projekcie Rafał „Boni”Boniśniak – perkusista, kompozytor, aranżer i producent muzyczny. 

 Fascynat kultury i muzyki afrykańskiej. Jako perkusista na profesjonalnej scenie zadebiutował w 1992 roku. Od tego czasu współpracował z wieloma wybitnymi artystami. Występował na festiwalach w kraju i za granicą, m.in. w Szwecji, Słowacji, Niemczech, Litwie, Ukrainie, Kanadzie, Malawi oraz Zambii.Ważniejsze nagrania fonograficzne obejmują ponad 50 albumów, w tym 12 nagranych z własnym zespołem New Day, z którym z powodzeniem koncertuje w latach 2003 – 2020. Na swoim koncie ma dwie wyprawy do Afryki, gdzie zgłębiał tajniki gry na instrumentach afrykańskich. Autor ponad 100 kompozycji – w tym piosenek, muzyki do spektakli teatralnych, muzyki do programów i audycji telewizyjnych oraz radiowych. Wieloletnie doświadczenie jako producenta muzycznego zaowocowało realizacją i nagraniem kilkudziesięciu płyt, organizacją znakomitych koncertów tematycznych takich jak 100-lecie Bitwy Gorlickiej, Cepeliada 2012 czy DOBRE BO GORLICKIE. Obecny wiodący projekt muzyczny to Nikifor muzyką malowany gdzie fascynacja twórczością prymitywisty Nikifora Drewniaka zobrazowana została muzycznie w postaci 12 jazzowych kompozycji.

 

 

O ruinie i życiu towarzyskim o zmierzchu.

Życie towarzyskie to rodzaj aktywności, na którą mamy wpływ, ale nie całkowity. Czasem wspaniałe spotkania wydarzają się znienacka, w miejscach nieoczekiwanych, z powodów – totalnie nieoczywistych. I krótka pogawędka w ruinach – odpala wyobraźnię, wyjaśnia scenografię, a do tego pozostawia wrażenie niezwykłości.

Tak, to jest mały towarzyski cud i może wydarzyć się w każdej chwili. Masz w sobie tę gotowość i czujność….? Bohaterką tego spotkania jest Pani Cecylia, chodząca sama, o zmierzchu po zapuszczonych ruinach i jeszcze bardziej zapuszczonym wielkim dworskim parku pod Krynkami (Podlasie). Gdzie to jest? Ach….na zachód od rzeczki Nietupy, nad wpływającym do niej strumieniem, przy lokalnej drodze łączącej wsie Ciumicze i Sanniki, na terenie łagodnie opadającym ku południowi do strumienia, w sąsiedztwie istniejącej od XVI w. II połowy XIX w. wsi Żylicze Wielkie, a nieopodal wsi Żylicze Nowe (zwanej również Odźwiernikami) Ufff.

Warto tu zajrzeć 😉 ps. Tam, gdzie staliśmy, rozmawiając – akurat nie było karczmy. Karczmami Krynki stały w dawnych czasach! Nie zostało z tego w zasadzie nic, ale od czego jest wyobraźnia ?!

*** kawa , która nie rujnuje zdrowia https://buycoffee.to/dziennik.zmian

*** efekty https://freesound.org muz; https://www.purple-planet.com/tracks/cobwebbed

*** W pewnym sensie mam się ku ruinie. Taka skłonność. A to bynajmniej nie rujnuje życie towarzyskiego, bo nagle, włócząc się po ruinach można poznać , w odatku kogoś, kto się zna na 16-wiecznych karczmach, a to jest naprawdę niesamowita wiedza. I nastraja dobrze.. Do życia towarzyskiego. Zatem – w ruinach (opowiemy o nich jeszcze) między otworem dawnych drzwi, a dziurami dawnej podłogi z podpiwniczeniem spotkaliśmy panią Cecylię…

Ej, Mandala!

Lubię mandale, ten powtarzający się wzór, ten ruch obrotowy, ta historia i idea. w zasadzie wiele idei, która za mandalą stoi. Lubię mandale w obrazach, w działaniu, w biżuterii. Jestem w mandalowym loomie, ruchu, koncepcie, który koncentruje moje myśli na żywiołach. Odkrywam w sobie ogień. Odkrywam powietrze, ziemię, wodę.

Trochę medycyna chińska, trochę świat równoległy, dzięki któremu coraz bardziej pojmuję wszystkie światy tego świata. W tej mandali o której myślę chodzi o marzenia, a ktoś mądry kiedyś mi powiedział (i trzymam się tego do dziś) , że nie ma co marzyć o konkretnych rzeczach. Lepiej sobie wymarzyć, zaobserwować, wystarać się o stan. Jeśli jestem zmęczona, to moim marzeniem jest pełne rozluźnienie ciała, przyjemność poczucia totalnego luzu, regenerację skóry, która staje się miękka i gładka. Poczucie pełni i porządku.

– zamiast – ej, chcę wyjechać na Gran Canarię. Oczywiście wyspa byłaby cudowna , ale może dobre wiatry czują dla mnie piękniejsze miejsce , które zadziała jeszcze lepiej. Daję Dobrych wiatrom pełną wolność w doprowadzeniu mnie tam, gdzie potrzebuję, a nie gdzie sobie wydumam. To znaczy – być na fali… Zatem marzę na fali – wiem w jakim stanie chciałabym być, a reszta – nie mnie w tym stanie usadowi! W necie jest taki skrócony poetycki przepis, na marzenie w kręgu mandali, tego ruchu o dwóch twarzach – twarzy marzycielskiej i uśmiechniętej i twarzy medialnej, tracącej pieniądze na nie wiadomo co, na.. marzenia? Ej… zamiast weekendu na Kanarach. Tak, wybrałam marzenia. A tekst pieśni jest w dźwięku. (dzięki Dorotko) * możesz postawić mi kawę – kliknij tu 🙂 https://buycoffee.to/dziennik.zmian