Wszyscy jesteśmy dziedzicami.
Będę pisać jako kobieta – dziedziczka, chociaż przecież wsztscy jestśmy dziedzicami. Korzystam z tej perspektywy także budując opowieści “kobiet z kiedyś”. Prawdopodobnie (ej, no na pewno!) wszystkie jesteśmy w jakimś stopniu kobietami z kiedyś.
Podcastowy cykl „Kobiety z Kiedyś” przypomina, że to pokolenia minionych kobiet stały się fundamentem naszej teraźniejszości. Ich historie wciąż pulsują w naszych historiach – jakbyśmy były ich dziedziczkami, splecione nićmi pamięci z tym, co dawne.
Moja podróż w tę przeszłość jest tutaj:
wszystkie odcinki cyklu Kobiety z Kiedyś
Przywoływanie wspomnień i opowieści działa jak magia – funkcja łącząca nas z przeszłością, a zarazem otwierająca drzwi do naszych doświadczeń. W nich odnajdujemy zaradność, determinację i pomysłowość matek, babek, praprababek. To one podpowiadają nam, jak żyć – choć same często miały trudniej, wybierały gorzej, wpadały w huragan okoliczności przerastających ich możliwości.
Przyglądają się przeszłości widzę wyraźnie, że społeczeństwo od zawsze ma skłonność, by projektować własne marzenia i ideały na wybrane postacie.
Przykład Simony Kossak! I jak się buduje ten mit?
Dlatego opowieści o kobietach sprzed lat bywają czasem bardziej nasze niż ich – jak lustra odbijające wartości, których pragniemy.

Pamięć, subiektywna i krucha, przefiltrowana przez emocje i nasz światopogląd, przechowuje też siłę, elastyczność i czułość dawnych kobiet.
Pamięć, subiektywna i krucha, przefiltrowana przez emocje i nasz światopogląd, przechowuje nie tylko fakty, ale też siłę, elastyczność i czułość dawnych kobiet. Nieświadomie nosimy je w sobie – w gestach, w sposobie myślenia, w tym, jak podchodzimy do świata.
Epigenetyka to potwierdza. Mamy zachowania, schematy, strategie zakodowane w ciałach. To w ogóle jest cudowny temat, na inną opowieść.
A jeśli spojrzeć jeszcze szerzej – perspektywa fizyki kwantowej dodaje kolejną jedną warstwę tej historii. Skoro „wszystko jest wibracją” i istnieje pole energii, które łączy wszystko, więc może więź między pokoleniami jest głębsza, niż myślimy. Może przenika czas i przestrzeń, byśmy mogły czerpać z tego wielkiego, niewidzialnego pola pamięci i życia?
Oto słowa dr Klaudii Modlińskiej (psycholog, Instytut Psychologii PAN), które doskonale tłumaczą ideę przekazywania traumy i doświadczeń na poziomie biologicznym:
„Nie chodzi tu o zwykłą pamięć, która zapisuje historię życia w ludzkich mózgach, a o skutki ważnych wydarzeń, które mogły mieć wpływ na cały organizm… Środowisko, w którym żył nasz dziadek mogło zmienić zachowanie jego genów, czyli m.in. to, jakie białka te geny produkowały. Ostatecznie mogło to wpłynąć na całościowe funkcjonowanie jego organizmu, a to już możemy odziedziczyć… Sam fakt, że – w przeciwieństwie do samego zapisu DNA – wzorzec aktywności genów może być zmieniany w ciągu życia, oraz to, że może on być dziedziczony, to nowość.” — dr Klaudia Modlińska, Instytut Psychologii PAN, audycja „Czwórka/4 do 4”, Polskie Radio
Pisząc ten tekst, robiąc ten cykl, myślę o moich własnych korzeniach, gestach, wspomnieniach — i czuję, jak mocno jestem spleciona z tym, co nieświadome i z tylko pozoru oddalone w czasie.
Zatem….
Jakie dziedzictwo najbardziej rezonuje dziś w Tobie?
Co przywołujesz w codzienności z dawnych pokoleń?
Proszę podziel się własną historią — bo każda z nich tworzy wspólnotę znaczeń.




