Blog

To jest petarda! To osobisty manifest post-ludzkiej autentyczności.

Czyli – gdzie kończy się moja intencja, a zaczyna obliczeniowa perfekcja?

To nie jest już tylko podcast – to audio-artystyczna refleksja nad granicą między „ja” a „kodem”.

To co stworzyłam wymyka się tradycyjnym ramom. Najbliżej mu do eseju dźwiękowego z elementami found footage i spekulatywnej narracji.

  • Mój głos niesie spokój i doświadczenie. Głos z SunO przynosi „emocjonalny nadmiar” – jest zbyt idealny, zbyt nasycony, co paradoksalnie czyni go mocno niepokojącym.

Nazwałbym to „Dźwiękową doliną niesamowitości. Oto mamy moment, w którym technologia tak bardzo przypomina człowieka, że zaczynam odczuwać instynktowny lęk przed „podróbką duszy”.

Ale spokojnie, przed nami po prostu krótka era eksperymentu.

Manifest post-ludzkiej autentyczności

Zamykam oczy i słucham siebie, ale to nie jest mój głos. A przynajmniej – nie tylko mój.

W tym nagraniu połączyłam mój naturalny tembr z jego syntetycznym odbiciem, stworzonym przez algorytm SunO w wersji za free. Chociaż cóż… przymierzam się do subskrypcji. Era ekeperymentu mnie woła.

To, co słyszycie, to dla mnie moment graniczny. Czuję w nim spokój własnej narracji, ale też to dziaczne, euforyczne uniesienie, które dopisała maszyna.

AI nie wyczuło subptelnej odsłony mojej pasji – ono jedynie precyzyjnie przewidziało, jak statystycznie brzmi wzruszenie.

Trochę pusto, prawda?

Tak, to wyznanie jest rodzajem audio-manifestu. Staję przed cyfrowym lustrem, które nie jest ze szkła, lecz z kodu, i zadaję sobie pytanie: gdzie kończy się moja intencja, a zaczyna obliczeniowa perfekcja?

Czuję niepokój, ale i fascynację. Zrozumiałam, że w świecie, w którym technologia potrafi idealnie podrobić ludzkie drżenie, moja autentyczność musi szukać schronienie, ale nie drogi ucieczki.

Współczesna nauka o mediach nazywa to zjawisko momentem, w którym interakcja z technologią przestaje być tylko narzędziowa, a staje się egzystencjalna. Jak zauważają badacze, w cyfrowym ekosystemie głos objawia się jako bytautonomiczny, a my wchodzimy w proces techno-symbiozy, w którym zaciera się granica między ludzką intencją, a kreacją algorytmu.Text within this block will maintain its original spacing when published

Nie uciekam przed tym zjawiskiem. Nie oceniam go. Po prostu w nim jestem. 

Moja post-ludzka autentyczność to zgoda na to, że prawda jutra będzie mieszkać w szczelinach między mną, a moim cyfrowym cieniem.

To uważność na to, co we mnie jeszcze niepoliczalne i co pozostaje szczere, gdy wyłączam procesory.

Zatem gdzie kończy się Miłka, a zaczyna obliczeniowa statystyka emocji?

W tym audio jest zestawienie, które obnaża mechanizm współczesnych mediów – AI nie „czuje” spokoju ani pasji, ono jedynie precyzyjnie je imituje, bazując na naszych oczekiwaniach. To, co wludzkiem głosie jest pauzą, oddechem i sensem, w wersji AI staje się „efektem”.

Taki zjawisko opisuje Rosie Braidotti w książce „Po człowieku” (The Posthuman) .

„W posthumanistycznej perspektywie podmiotowość nie kończy się na granicach naszej skóry. Głos, przeniesiony w sferę cyfrową, staje się częścią szerszego asemblażu, w którym to, co ludzkie, i to, co technologiczne, współtworzy nową jakość obecności”.

Jestem głosem. I Ty jesteś głosem.

Spotkajmy się gdzieś… pomiędzy.

Serdeczności!

Miłka

Miłka Malzahn od lat zajmuje się rzemiosłem najtrudniejszym: słuchaniem świata. Poprzez studia filozoficzne, strony napisanych powieści i tysiące godzin spędzonych w radiowym studio - odnajduje to, czym warto się podzielić. Jej miejsce YouTube nie jest „kanałem z treściami” – to cyfrowe przedłużenie biurka, radiowego mikrofonu i polnych dróg Podlasia, po których wędruje w poszukiwaniu echa dawnych opowieści.