Kim będziemy po…. pandemii?

Może będziemy rodzaj zombi? Ale…to już było!

Jednakowoż – tak, po pandemii będę kimś innym. A to nie jest wprawdzie dźwięk edukacyjny z cyklu „jak być, lub nie być”, lecz w ramach rozrywki – proponuję. Przez 2 minuty obrabiam pytanie: kim będziesz po pandemii ???? Mam swoją koncepcję. Doceniającą element sztuki w codziennych aktywach. Zmiana – nieunikniona, więc pora… poświętować, słać kwiaty pod nogi i pytać znajomych: kim będą, gdy… no właśnie…

 

Kim będziesz po pandemii?

Przeglądam pandemiczną aktywność  znajomych i widzę: a to świetną grafik wyciągniętą z szuflady i ciąg dalszy tej graficznej opowieści, już z teraz.Widzę rozpoczętą powieść, zgrabną bardzo. Kolega,  okazał się świetnym stolarzem, posiadającym kilka niezawodnych a tanich patentów na półki, rozmaite.  Ktoś przypomniał sobie o szydełku, cuda, szaliki rękawiczki, serweteczki, no wszystko ! Fotografowanie dla niektórych stało się aktem super twórczym, a wyjście na spacer – medytacyjną kontemplacją sztuką spokoju

Nareszcie wyszło szydło z worka!

Wszyscy jesteśmy artystami

tak w głębi duszy. Tylko trzeba sobie dać czas, wyskoczyć z tzw. utartych torów tym szybciej im bardziej to nie my je ucieraliśmy, ale ktoś utarł te tory dla nas, nakręcił nas i puścił przodem.

Kim będziesz, dziecko, gdy dorośnieszKim będziesz, dorosły człowieku po pandemii

Czy chcesz dokładnie tego samego co wcześniej?

Rozmowy skręcające w pozornie dziwne strony

W zasadzie to było zwyczajne, pandemiczne spotkanie autorskie. Iwoną Kienzler napisała wprawdzie ponad 100 książek, ale skupiliśmy się na najnowszej. Publicznośc – parę zamaskowanych osób, pytania i odpowiedzi – w widełkach przewidywalności, ale…
Ale wyciągnęłam takie inspirujące wnioski:
Ludzkość ma, generalnie, skłonność do plotkowania. Są na to dowody. Historyczne (Tych 100 książek…wiadomo).
Pani Iwona powiedziała też coś dla mnie wielce „nośnego”: otóż ze spotkań z czytelnikami i z pracy nad źródłami historycznymi wie, że to jest prawdą, co człowiek sam za prawdę uzna. I już. Przekonanie niektórych do faktów jest po prostu niemożliwe.
Przerażające i piękne jednocześnie, prawda?

 

fot: Książnica Podlaska / Bogusia Maleszewska
Spotkanie z Panią Iwoną Kienzler
A poza tym  okazało się, że historia to nieco umowna dziedzina, i że porządna dynastia miewał się dużo gorzej bez równie porządnego PR.

Hadkie gadki – słowo klucz

To, co bywa hadkie rozumiemy tu wszyscy.
Ludzie zresztą wszędzie trafiają hadkie…. od czasu do czasu.
A hadkie mogą być też sytuacje. Hadki może być film, który naprawdę jest hadki (błahe treści; wrogie treści; niekoniecznie dobrze spędzony czas). Hadkiego na Podlasiu używamy często. Skuteczne jest. Elastyczne. I pasuje (niestety) do wielu elementów tego świata.
PS. A na zdjęciu motanki. One nigdy, przenigdy nie bywają hadkie. Do nich to nie pasuje.

Hadkie gadki

 

Płynął znad kaw, wpływają w korytarze, strugają głupa przy zamkniętych drzwiach- wypełniają przestrzeń ludzi, osadzają niepotrzebne słowa w samym środku naszych głów. Ale to, co jest naprawdę hadkie – tak jkaby kłuje ciał od środka, przeszkadza

Sygnalizuje – dysonans . Dysonans! . I wiadomo, że ktoś tu kręci. I akurat nie jestem to ja.

Co do mnie mówisz, co do mnie mówisz… Co do ciebie mówie, co do ciebie mówie, co do ciebie mówi

Co w ogóle mówię, co w ogóle mówię…

Hadkie mogą być też sytuacje. Hadki jest film, który naprawdę jest hadki. Błahe treści. Wrogie treści. Niekoniecznie spępdzony czas

Hadkiego na Podlasiu używana się często. Słowo zostało zaczerpnięte z języka ukraińskiego, albo białoruskiego, z szeroko pojętego lokalnego ruskiego. Żeby rozumieć, jak to się stało – zajrzyj do historii regionu. Ciekawa jest.

To, co hadkie jednak rozumiemy tu wszyscy. Szczególnie teraz.

Ludzie zresztą trafiają hadkie od czasu od czasu