Szaleńcze party i fotel marzeń

Na Ziemi zakończyło się jakieś szaleńcze party. Zamknięto bawialnie, stadiony, zawsze otwarte drzwi i sklepy 24 h. Siedzimy w swoich fotelach na tyle długo, by zrozumieć i plusy tego nagłego odpoczynku, i minusy bezruchu, przypominającego efekt uboczny imprezowania 😉. Za oknami – z jednej strony: śnieżyca, z drugiej – światła komputerowych ekranów. Z pozycji fotelowej pora pozarządzać światem w wersji mikro (a może i makro). Zaczęłam zwyczajnie, od marzeń, oj i poooopłynęło…

 

 

Sterownik marzeń – fotel , oraz inne dreams

***

Nie jestem pewna czy to co mam jest tym co mam. Kiedy patrzę na super wygodny fotel, to jakbym miała jakąś wypasioną sferę komfortu, cichy zakątek, mini krainę szczęśliwości z której czas nie ucieka. Ale to nie prawda. To po prostu fotel. I jednocześnie – to prawda – to moje marzenie o cichym kącie z miękkim siedziskiem, w którym mogę popołudniu przysnąć, jak cudownie stara kobieta, która ma wywalone na resztę świata.

Mam ulubioną piosenkę? A może to piosenka ma mnie i używa, kiedy jej się zachcę. Siedzę w fotelu, pogwizduję i czekam aż zrobi się weselej, raźniej, bardziej dziarsko.

Mam marzenia, ale czy posiadanie marzeń uprawnia mnie to traktowania ich jak zagonu buraczków. Marzenie o dalekiej podróży, i żeby konto zawsze było pełne i żebym miała puchatego kota o równie puchatym charakterze, i żeby dzieci były zdrowe. I żeby włosy urosły mi do pasa, w kolorze pszenicy, odsianej od plew.

Trzymam te moje marzenia, siedzą c fotelu, naburmuszona i oczekująca.. spełnienia.

Podobno nikt nie wypuszcza z rąk tego, co trzyma. Chyba, że dotyczy to szklanki z wrzątkiem.

Co by było, gdybym uwolniła świat marzeń, dała im wolność, nie oczekiwała spełniania i w ogóle zlekceważyła moją republikę marzeń, twoją republikę marzeń i ich… ?

Stara kobieta, siedzi wygodnie w foteli, przymyka łobuzersko jedno oko, a potem zamyka drugie i szybko zapada w sen/

„Sweet dreams till sunbeams find you
Sweet dreams that leave all worries behind you
But in your dreams whatever they be
Dream a little dream of me”

INSPIRACJA:

„Kto by tam oddał to, co trzyma, Jerozolima nasza, jak nasz jest Nablus, Manasse wydalony z granic królestwa i na nic się nie zda gadanie”. Książka wyciągnięta z zakurzonego kąta: Jarosław Iwaszkiewicz „Czerwona tarcze” strona 166; wyd. Czytelnik. A zdanie to wykrzyczał królowi Baldwinowi Humfred z Toron. A przy tym „szczęknął mieczem”!

 

Wroni pejzaż – a okazało się w końcu, że to nie wrony.

Siła metafory polega na pominięciu nieistotnych faktów, a zatrzymuje sensy.

Zatem…

Ten odcinek w warstwie tekstowej jest taką oto opowieścią:

***

Jesień pęcznieje od początku jesieni i staje się jesienną zimą. I tak trwa. Na balkonie wymroziło kwiaty, lecz w kałużach bezpiecznie stoi woda, co parę dni wymieniana przez zimny deszcz, albo mokry śnieg. Wrony tak bardzo pasują do tego krajobrazu, że w zasadzie widzę je wszędzie. Całe miasto jest pełne czarnych ptaków. Są jak chmura , która czasem gęstnieje, a czasem rzednie, są jak sumienie, którego echo pojawia się nagle między ścianami szarych bloków i w panice próbuje znaleźć wyjście z tej klatki.
Nie ma radosnych treli, przynoszących wiadomości o ptasiej miłości i rodzinnym szczęściu, o grzejącym plecy słońcu, o kolorowych obfitych kolacjach i krystalicznie czystej wodzie.
Ale i tak wiem, dlaczego nie odpuszczam i sunę przez ten wroni pejzaż ubrana w żółtą czapę i mocno zieloną kurtkę. Otóż – nie czekam, aż ktoś przyniesie mi, położy pod nogi, wyszepcze w ucho – jasny dzień, chmurę motyli, śpiew słowika – taką dobrą, naprawdę dobrą wiadomość
To ja jestem tą wiadomością .

Tak jak i Ty.

 

Dojrzewająca strefa podkastu (patrzę z 2020 roku w dal…)

Tekst został gościnnie opubplikowany na blogu (FB)

 

podkasting-w-polsce za sprawą fachowej siły by  BORYS KOZIELSKI·CZWARTEK, 17 GRUDNIA 2020·    

                     Dojrzewająca strefa podkastu (patrzę z 2020 roku w dal…)

 

          Podkasting wyrósł już z epoki nieporadnego dzieciństwa. Jest młody, prężny i jeszcze nie wie do końca, co może, ale czuje, że może wszystko. Dojrzewa. Znasz ten stan? Ja znam i dlatego uważnie przyglądam się tej nowej ścieżce komunikacji medialnej.

***

Nauczyliśmy się włączać radio, żeby wypełnić przestrzeń dźwiękami, zagłuszać swoje myśli, albo przyjąć impuls do produkowania całych strumieni informacyjnych w naszych głowach – w głowach, które nie lubią „nic nie robić”. Pozyskujemy stosy wiadomości, nie zawsze są przydatne, nie zawsze dobrze nastrajające do rzeczywistości. Odnoszę wrażenie, że po pandemii będziemy bardziej cenić i czas, i nasze (nie tylko radiowe) wybory. Postuluję wielki powrót wartości i pełnego rozumienia formuły „bycia razem” na linii: autor audycji – słuchacz.

 

Wirus zatrzymał świat szaleńczo pędzący i muszę przyznać, że medialne podążanie za każdym newsem, za każdą cenę, okazało się mieczem obosiecznym, narzędziem potęgującym lęk i rzadko prowadzącym do spokoju i rozumienia. Trzymani na atrakcyjnych smyczach komunikacji medialnej siedzimy w jaskini platońskiej, nie zadając sobie najważniejszych pytań. Nie jesteśmy pewni, czy możemy wybrać smycz, czy jaskinię, czy….?
Technika komponowania treści, tak by podbić emocje słuchacza już dawno przestała służyć człowiekowi, służąc systemowi, interpretującemu za nas kwestie społecznie ważne. Chcę zwrócić uwagę, że oprócz treści istotny jest też sposób ich podania, także – częstotliwość, pasmo przenoszenia dźwięku. Siła i barwa głosu stanowią konkretną wartość fizyczną, równie konkretnie działającą na ludzkie ciało.
Fabien Maman, francuski kompozytor jest jednym z badaczy wpływu fal dźwiękowych na komórki. Wykazał, że pod wpływem głosu np. komórki rakowe ulegają dezintegracji [1]. Jeffrey Thompson, dyrektor Centrum Badań Neuroakustycznych w Kalifornii Instytutu Nauk Ludzkich twierdzi, że skoro ciało człowieka składa się w 70% z wody, a dźwięk wędruje pięć razy efektywniej przez wodę niż przez powietrze, zatem stymulacja częstotliwości dźwięku bezpośrednio w ciele powinna być dużo bardziej efektywna, w szczególności na poziomie komórkowym. Bezpośrednia stymulacja tkanek przy użyciu drgań dźwiękowych wykazuje zmiany metabolizmu komórkowego i w konsekwencji, prawdopodobny molekularny mechanizm naprawczy komórek [2].