I gdy do słów dołączę fotografie, to znów…

Ta poetycka impresja powstała dzięki wizycie na kolonii Aleksicze w gminie Zabłudów (Podlasie). To była tylko jedna tajemnicza noc, ale cóż… wiele by opowiadać. I to jest naprawdę mały (lecz metaforyczny) fragment wielkiej historii, która zamiatała tu życia pod próg.

Rzecz działa się na początku upalnego lata roku dwa tysiące dwudziestego.

Najpierw powstał odcinek podcastu, a jesienią wróciłam do tamtych wrażeń i…

 

 

realizacja, tekst, głos, zdjęcia – Miłka Malzahn

***

Mówią, że oczy to okna duszy. I patrząc w okna tego domu – widzę – widzę długą historię wojennych lęków, nieustającego strachu, ale o bardzo różnym natężeniu. Tu wciąż widać cienie bieżeństwa i głodu, welon za ciemnych nocy, zbyt wymagających dni, po których nawet cichy wieczór nie przynosi ukojenia. Patrzę w okna, mocne deszcze oblepiły je drobnym piaskiem, wysokie malwy – są jak wyjściowe wersje awangardowych rzęs. Jestem zaskoczona. Jestem zauroczona. Domek stoi przy wiejskiej drodze, na kolonii, więc w pobliżu tylko pola, przerzedzone lasy i sąsiedzi w odległości sześciu kilometrów. Idealne miejsce, żeby się ukryć przed wszystkimi dżumami tego świata. I przyroda zagląda do okien, a jaśmin przy ganku pachnie jak najwspanialsza drogeria pana boga. Poprawa humoru gwarantowana. Poprawa humoru – limitowana. Poprawa losu – może potem?

Niedyskrecje witkacowskie i konkurs sopocki

 

Witkacy pisał okropne listy. Naprawdę – manipulator i egotyk wielkiej próby. Ale za ten jego społeczny – artystyczny…

Opublikowany przez Miłka O. Malzahn Sobota, 15 sierpnia 2020

Za ten jego społeczny – artystyczny bunt uwielbiam go od czasów licealnych. Mam też taki epizod z owego okresu: podawałam drinki (głównie jednak myłam szklanki) w barze Teatru Witkacego w Zakopanem. Latem 1989 roku . A teraz mogłam to moje gorące uczucie wyrazić w dźwięku! I ten dźwięk dostał się do konkursu. Wielce fachowego! Poproszę o trzymanie kciuków we wrześniu !!!!!!! Dziękuję.

***

W jego tekstach jest ten rodzaj niepokoju, katastrofizmu, który w okresie 'pandemizmu' wisi nam nad głowami. Zmiany są nieuniknione, ale nie każda głowa pojmuje to w całej nieukniknioności. Jeszcze nam się wydaje, że „będzie jak kiedyś”, jeszcze myślimy  starymi kategoriami i chodzimy utartymi ścieżkami. Witkacy szczerze nienawidził ścieżek utartych i go za to bardzo podziwiam.  Poza tym był typem mężczyzny, którego jednak spotkać bym nie chciała :). No, chyba, że w teatrze.

Zamaskowanie – wersja #0

Zamaskowanie wzbudza we mnie różne emocje (zależy od dnia) różne refleksje (zależy od ilości snu) i różnie to znoszę (a to zależy od wiatru).Najpierw przyjrzałam się odwadze maskowania. Na serio. Bo życie, to literatura, jest, prawda?

http://clyp.it/abcup3qe

Poza zamaskowaniem jednak ustalam najbardziej sensowny kierunek.

REKAKS

Różne oblicza relaksu (w skrócie ROR). Powietrze jak czas przecieka przez palce, drzewa czekają na wodę, żeby się porządnie zazielenić, kilka pszczół przysiada na brzegu miseczki. Uśmiech wypełza poza maskę: nad, pod, przed. Uśmiech bowiem nie zna granic. ROR.

Maskujemy się. Fajnie i niefajnie, ale wszyscy. Obowiązek. Każdy. Każda. Każdość jest tak obrazowa, że aż strach (strach….?). Tę każdość widać teraz tak wyraźnie, że nie można jej zlekceważyć, nie można odłożyć na półeczkę, nie można nie myśleć o zamaskowanej kolejce do mięsnego. Wszyscy jesteśmy podejrzani.Po prostu – pole czystej, żywej refleksji! Więcej do odsłuchania :

http://clyp.it/hk22le5i
Kwiecień 2020 rok