Czy siebie słyszysz, słyszę, czy….? – oto jest pytanie!

Mhm,  to jest Dziennik Zmian: różne wątki do pomyślenie , do wybrzmienia, podkreślenia, bo to zmienia to – co zmienia, jeśli zmienia. Ale zmienia, zmienia

Zamyślam się… ale akcja idzie dalej (świat się kręci) , coś idzie, czy się kręci wszystko jedno – ruch jest. Ruch jest potrzebny. Ruch w ciele. Powerze tworzące wszystkie możliwe dźwięki, od burczenia w brzuchu, po śpiew gardłowy albo chrupnięcie, gdzieś tam…  I nie jestem taka hej do przodu, ale taka hej do środka.

Lecz

lecz czy słyszę, kim jestem?  Czy słyszysz, kim jesteś. Na pewno to słyszysz?  Dziś,albo jutro – usłysz (jeszcze raz), usłysz siebie  – to jest ważniejsze, niż myślisz; to jest ważniejsze, niż myślę. Zamyślam się… ale akcja idzie dalej

PS. tło dźwiękowe, to przerwa w warsztatach głosowych Asi Pyrek (Mariposa)

 

Dalej niż bliżej do wspomnienia…

Jest mi dalej niż bliżej do tego wspomnienia, które mam na myśli. Bawię się w chowanego ze wspomnieniami, ale czasem znajduję takie..,, że ho ho ho ho ho ho

W tym wspomnieniu ciesze się tym momentem (zresztą odejchany jest, stoją na dachu filharmonii w wielkim męskim cylindrze. To moja radość, ale kapelusz nie był mój. A przy okazji chętnie przygarnę podobny! Zresztą czuję, że lato spędzę w kapeluszach, w cylindrach, w maskach, a opalać będę tylko te nieszerokie plecy i prawą kostkę u nogi. Bo, czemu niby nie?

Mam też od rana wrażenie, że nie wiem wszystkiego o moim własnym świecie, lecz tylko dlatego, że nie stawiam sama sobie pytań. Pytam na lewo i prawo… jak zagubiony przechodzień. A przecież to moja rzeczywistość. Własna. Osobista.

Jest mi dalej niż bliżej do tego wspomnienia, które mam na myśli.  Zatem  pytam – czy skoro jest mi dalej niż bliżej, to mam powód od smutku? Odpowiedź: Jeśli zmierzasz z punktu A do punktu B (i masz chęć w tym punkcie B hasać do woli), to przecież im dalej jesteś od punktu A, tym bliżej celu!

Uuuuuuuf….   Życie jest, kurcze, w sumie proste, prawda?  Uchylam kapelusza. Nawet jeśli nie był mój.

 

Jakiej wodzie kolońskiej… ufasz?

Przemysławka forever! Mój Dziadek uważał, że nacieranie Przemysławką działa cuda. I kurcze, zdrowy był jak rydz, aż do śmierci. Umarł zaś sprawnie i szybko, a nikt się tego nie spodziewał, choć miała ponad 80 lat. Jego koncept zdrowia i krzepy prosty był, ale skuteczny. Może nieco… archaiczny. Śmialiśmy się kiedyś z Dziadkowych przekonań. Niesłusznie. I tu nie chodzi o wodę kolońską! O tym, że dobry koncept ma moc, sam w sobie, opowiadam tu:
Jaki jest dziś najważniejszy dla Ciebie koncept?
No dobra, jakiej wodzie kolońskiej ufasz?
Ps. zdjęcie- to reklama wody kolońskiej Przemysławka z 1947 r./wikipedia