Tag Archives: malzahn

Natura Lalki

Jest w tym coś niepokojącego….
To uparte wpatrywanie się w jeden punkt, jakby właśnie tam leciał najlepszy serial świata (kryminalny, rzecz jasna), to nieporuszanie i brak zmarszczek w kącikach oczu (od uśmiechu); niby ma być podobne do człowieka – a jednak ładne jak ta lala. Nigdy nie byłam fanką lalek, choć znam artystki, które robią tzw. lalki personalizowane i są to istne działa sztuki pełne najprawdziwszej czułości. Lalki spod okna – to przedstawicielki zupełnie innej historii (i innych sentymentów), ale przypomniały mi, że w sumie nie lubiłam być dzieckiem, choć wciąż lubię być dzieckiem mojej Mamy ;). Ludzie to są paradoksalni. Z natury.

Skąd się biorą te historie…

Porzucony na mieście sweter (widać, że wiele przeżył), zgubiona maseczka, żubr przy sklepie, niemo wołający o wolność z głębi swojego plastiku – to początki historii, opowieści, fabuły za które nie mam czasu się zabrać. Choć kuszą. Ale , że „Dziennik zmian” się rozrasta, więc kolekcjonuję te początki czule. A te wydają mi się bardzo dramatyczne.

I dlatego raczej jobów nie sadzę, w chwilach życiowego niedoczasu…. kolekcjonuję pomysły, by potem opowiadać tak:

Miłka Malzahn występowała na MF Opowiadania – Int. Short Story Festival w 2007 i 2017 roku. Dziś polecamy (do posłuchania, prawia jak na MFO) jej podcast "Dziennik Zmian". https://anchor.fm/milkamalzahn

Opublikowany przez MF Opowiadania – Int. Short Story Festival Poniedziałek, 1 czerwca 2020

Afrykańskie intro

zarys rozumienia świata

Słowa blakną, myśli są wyblakłe, radość nie pikuje jak jakaś wariatka, a melancholia jest krewną tropików(tylko i wyłącznie). Wszystko jest podgrzewane od urodzenia i rdzeniem wszystkiego jest ciepło. Mój uśmiech blaknie, ale tylko po to, by się wpasować w krajobraz.

Kierunki: go góry, do przodu i do Paje, ale zawsze przed siebie.Każda wersja wydarzeń będzie i tak prowadzić do plaży. Ocean gra pierwsze skrzypce, orkiestra: tuszszszsz, napływowi wrażeń towarzyszą małe, szybkie kraby. Grzechoczą w biegu, a tajemnicze wzory, z prawie czarnych alg, na idealnie białym piasku tworzą wiersze, których nikt tu nie rozumie. Kierunek: w dół – traci znaczenie. Kierunek: w głąb – zaczyna się od dotyku miękkiej, ciepłej, słonej wody.

Czasami chodzi o to, żeby pod czystym niebem czysto grać do jednej bramki. Moja bramka jest tu. Chwilowo. Bo widziałam kilka innych po sąsiedzku…

Continue reading