Czy siebie słyszysz, słyszę, czy….? – oto jest pytanie!

Mhm,  to jest Dziennik Zmian: różne wątki do pomyślenie , do wybrzmienia, podkreślenia, bo to zmienia to – co zmienia, jeśli zmienia. Ale zmienia, zmienia

Zamyślam się… ale akcja idzie dalej (świat się kręci) , coś idzie, czy się kręci wszystko jedno – ruch jest. Ruch jest potrzebny. Ruch w ciele. Powerze tworzące wszystkie możliwe dźwięki, od burczenia w brzuchu, po śpiew gardłowy albo chrupnięcie, gdzieś tam…  I nie jestem taka hej do przodu, ale taka hej do środka.

Lecz

lecz czy słyszę, kim jestem?  Czy słyszysz, kim jesteś. Na pewno to słyszysz?  Dziś,albo jutro – usłysz (jeszcze raz), usłysz siebie  – to jest ważniejsze, niż myślisz; to jest ważniejsze, niż myślę. Zamyślam się… ale akcja idzie dalej

PS. tło dźwiękowe, to przerwa w warsztatach głosowych Asi Pyrek (Mariposa)

 

Jakiej wodzie kolońskiej… ufasz?

Przemysławka forever! Mój Dziadek uważał, że nacieranie Przemysławką działa cuda. I kurcze, zdrowy był jak rydz, aż do śmierci. Umarł zaś sprawnie i szybko, a nikt się tego nie spodziewał, choć miała ponad 80 lat. Jego koncept zdrowia i krzepy prosty był, ale skuteczny. Może nieco… archaiczny. Śmialiśmy się kiedyś z Dziadkowych przekonań. Niesłusznie. I tu nie chodzi o wodę kolońską! O tym, że dobry koncept ma moc, sam w sobie, opowiadam tu:
Jaki jest dziś najważniejszy dla Ciebie koncept?
No dobra, jakiej wodzie kolońskiej ufasz?
Ps. zdjęcie- to reklama wody kolońskiej Przemysławka z 1947 r./wikipedia

Lubię to bagno!

Narewka.

Chociaż mądrość ludowa głosi, że wpakować się bagno – to nic dobrego. Życie, do którego pasuje jakakolwiek bagienna metafora – nie jest specjalnie pożądana. Chociaż z drugiej strony, to w białowieskich bagnach powstańcy 1830 i 31, i w 1863 topili skarby i powstańcze finanse. Takie bagno – to majątek… tak jakby.

W każdym razie  – oto mam ulubiony fragment bagna, kameralną przestrzeń, ze stojącą wodą, mocnym zapachami gnijących liści i do tego czarne błoto, stare torfowisko, które kontempluję  i kontempluję

Też kontemplujesz jakieś bagno,  hm?

 

Rozlewisko, takie wodolejstwo rzeki, jej gadatliwość sezonowa – są tak malownicze, że bardziej się nie da. No dobrze. Da się. Ale dla mnie to jest punkt odniesienia wszelkiej rzecznej urody. Narewka ma też bagna, może nie spektakularne, ale mimo wszystko – wciągające. Brunatne torfowiska, zarośnięte trzcinami, stare żeremia bobrze, drzewa o podciętych gardłach… Suche trawy szeleszczą na wietrze… Auuuu, szszszszszsz

Plener na historię romansową („Wichrowe wzgórza”?) albo horror. W wietrzny dzień (taki jak teraz) to jednak idealna scenografia do opowieści o bohaterstwie, Chyba przez te ciemne chmury („Czarne chmury”), które pędzą spiętrzone,  poganiane wiatrem.

To moje ulubione bagno. Jest po prawej stornie, za Narewką jeśli wędruje się od Białowieży towarowej – w stronę wsi.

Małe przytulne bagno.