Blog

poranny wulkan mojej kawy

Prawdziwy wulkan, białostocka Etna, bulgocząca złowrogo otchłań, boję się wyłączyć gaz, żeby to się nie wkurzyło.

Zdjęcie użytkownika Miłka O. Malzahn.

i nie wszędzie tak jest w pierwszym rzędzie….

  I w najlepszym momencie uniosła się i zawisła po sufitem. Wszystkim się wyrwało wielkie, zduszone: aaaaach. Patrzyła na nas z dezaprobatą i gdyby tylko mogła przebiłaby sufit i odleciała zupełnie. Czekaliśmy na to co zrobi, albo co powie. A ona milczała. To było naprawdę straszne, bo wkrótce każdy przesuwał w swojej głowie coraz bardziej ponure monologi i scenariusze wydarzeń. Czego od nas chciała…? Mógł to wiedzieć tylko on. Rozczapierzyła palce, ubrane w ciężkie pierścienie pełne tajemniczych znaków i po mniej więcej dwudziestu minutach znowu usiadła w pierwszym rzędzie. Ale nic już nie było takie jak przedtem.
Zdjęcie użytkownika Miłka Fronaszowa.

Miłka Malzahn od lat zajmuje się rzemiosłem najtrudniejszym: słuchaniem świata. Poprzez studia filozoficzne, strony napisanych powieści i tysiące godzin spędzonych w radiowym studio - odnajduje to, czym warto się podzielić. Jej miejsce YouTube nie jest „kanałem z treściami” – to cyfrowe przedłużenie biurka, radiowego mikrofonu i polnych dróg Podlasia, po których wędruje w poszukiwaniu echa dawnych opowieści.