Blog

Po festiwalu – kobiety z kiedyś – jak może wybrzmieć? podcast live

Siedzę z chłodną kawą (bezkofeinową, taka pora), a wciąż czuję pofestiwalową intensywność minionego weekendu w Białowieży.

To był wyjątkowy czas.

Wersja live cyklu „Kobiety z Kiedyś” pokazała mi, że autentyczna, kobieca opowieść o tożsamości i o naturze natury najpiękniej otwiera oczy… przez uszy.

Rozmowy, które prowadziłam, wychodziły daleko poza dobrze już oswojoną legendę Simony Kossak. Były intymne, gęste, ale mocno splecione z rytmem puszczy – i znów zobaczyłam, jak sztuka audio i reportaż narracyjny potrafią budować wspólnotowość przeżycia.

Simona powtarzała, że przyroda „nie jest ani dobra, ani zła – jest po prostu sobą”. Ten festiwalowy czas pokazał mi, że podobnie jest z opowieściami: kiedy są prawdziwe, nie muszą być wygładzone, żeby poruszać.

Prowadziłam nie tylko swoją opowieść, ale też dwa niezwykle inspirujące spotkania – każde z nich inaczej oświetlało to, z czego wyrastamy: pamięć, relacje, lokalne doświadczenia, które nie zawsze trafiają do oficjalnych narracji.

Zanim we wtorek o 18:18 na kanale pojawi się nowa, festiwalowa przestrzeń dźwiękowa, przywieziona prosto z Białowieży, zostawiam Cię z jednym pytaniem:

Gdyby na moment wyciszyć cały cyfrowy szum – jaka jedna opowieść, zasłyszana gdziekolwiek, ale właśnie w ten weekend, najmocniej z Tobą w teh chwili gdy to czytasz – rezonuje?

 #Podlasie #reportażnarracyjny #dzikieprzestrzenie #Białowieża

A teraz czas na opowieść, która tego wieczoru była zaledwie muśnięta 🙂

Album ze zdjęciami.

Trzy kobiety pochylone nad kartkami. Okulary, lupy, niepewność. Poszukujemy Ewy Wysmułek, która odeszła pod koniec grudnia 2023 roku. Ale tak… trochę z nami została.

Miałam z nią porozmawiać, miałam sobie wszysko przypomnieć, miałam dopytać. Nie zdążyłam.

Kim była Pani Ewa?

Barbara Ewa Wysmułek – pojawiła się na świecie 8 lipca 1931 w Warszawie, a zmarła w wieku 92 lat. Pod Warszawą. Polonistka, pedagog, bibliotekarka, przewodniczka PTTK. Ale to tylko słowa z metryki.

Naprawdę to była liderką białowieskiego przewodnictwa w latach 60. i 70. – opowiadała pięknie, z taką ówczesną “kulturą osobistą”, no i rzucała się w oczy.

Ciekawe ubrania (przynajmniej jak na białowieskie, wiejskie gusta), postawna kobieca sylwetka. Do Białowieży przyjechała jako nauczycielka języka polskiego.

Ze szkoły zrezygnowała, o czym w dźwięku, potem szkoliła kolejne pokolenia przewodników i prowadziła kronikę Koła od 1969 roku. Pracowała też w Zakładzie Badania Ssaków PAN, później Instytucie Biologii Ssaków.

Tak, należała do grona młodej inteligencji, która w Białowieży tworzyła niebanalną społeczność. Taką… naszą. I kobiecą. I całą siebie, sporą częśc życie poświęciła mężczyźnie.

Miłość i odwaga

Ewa była charyzmatyczna. Zakochana – ze wzajemnością – w swoim uczniu, Jacku Wysmułku. To nie była zwyczajna historia. W tamtym czasie, w tej rzeczywistości, wyróżniała się. Odwagą. Intensywnością.

Skandal to był.

Co pozostało?

Mam przeogromną czułość do tej przeszłości.

Bo Pani Ewa zrobiła tu mnóstwo dobrych rzeczy, które dziś popadają w totalne zapomnienie. Pisała książki – „Klejnot przyrody. Puszcza Białowieska”. Pisała też dla „Przekroju” (1974, nr 1550–51: „Czarownica z Dziedzinki”), to było totalnie niezwykłe. To było kultowe pismo.

Pamiętam Ewę bardzo dokładnie. Ale jej postać z roku na rok i tak jednak blednie. Moja pamięć, niestety tego nie zmieni.

Nad albumem

Dlatego siedzimy nad albumem. Przeszłość przywołują: moja Mama, prof. Elżbieta Malzahn, i przyjaciółka – dr Ewa Pirożnikow.

We trzy, z lupami i okularami, nachylamy się nad zdjęciami. I nad życiem Ewy.

Nie mamy stuprocentowej pewności – jak to we wspomnieniach.

Ale staramy się przywołać obrazzy, fakty, wrażenia, rozmowy.

Bo miejsca żywych wspomnień to nie tylko miejsca. To ludzie – żywe nośniki pamięci.

Wspominaj. Nie żałuj sobie, naprawdę.

Mam nadzieję, że to konkretne, podcastowe wspomnienie zatrzymało, choć na moment, żywy obraz tamtego świata.

Tamtych kobiet.

Aż chce się pożegnać hasłem: ku pamięci!

Miłka

Miłka Malzahn od lat zajmuje się rzemiosłem najtrudniejszym: słuchaniem świata. Poprzez studia filozoficzne, strony napisanych powieści i tysiące godzin spędzonych w radiowym studio - odnajduje to, czym warto się podzielić. Jej miejsce YouTube nie jest „kanałem z treściami” – to cyfrowe przedłużenie biurka, radiowego mikrofonu i polnych dróg Podlasia, po których wędruje w poszukiwaniu echa dawnych opowieści.