Blog

Pan Wróż ze Stambułu, podlaskie szeptuchy i bizantyjskie czary

Pierre Loti, francuski pisarz, który spędził wiele lat w Stambule i opisał go w wielu swoich książkach, pisał:

Stambuł jest miastem snów. Jego piękno jest tak intensywne, że czasami wydaje się nierealne, jakby wyjęte z baśni.

O, tak sny są tu tak jakby intensywne. Sny tutaj przynoszą wieści ze zapomnianego świata wróżb.

Czasem myślę, że wyjeżdżam z domu tylko po to, żeby śnić inaczej. I tak jest. Za każdym razem.

Stambulskie sny bywają snami na jawie. Badając ten temat, swobodnie wędrując po Stambule, spotkałam się z wróżem

A to nie jest tu takie oczywiste, bo islam dywinacji stanowczo zakazuje. Generalnie kobietom pozwala się pochylać nad fusami i bawić w przepowiednie, pod warunkiem, że nie jest to całkiem serio.

Życie jednak pokazuje, że przeważnie to jest bardzo serio. O tym potem. Teraz – trafiam na pana wróża, nieopodal kawiarni, usytuowanej po azjatyckiej stronie miasta, w jednej ze stromych, wąskich uliczek. Pan wróż nie mówił po angielsku, więc odpaliliśmy deep.pl i używając tego niedoskonałego narzędzia, oraz sporej dozy domyślności – dogadaliśmy się co do spraw najważniejszych.

Wróż zaznaczył – żadnych zdjęć. Nie chciał też opowiadać o sobie, ale nie od razu dałam za wygraną.

***

Widok z Kawiarni Symbol w Stambule był tak piękny, jak cała historia tego miejsca. Patrząc przez okno, miałam wrażenie, że zaglądanie za kurtynę zdarzeń to tutaj sprawa naturalna. Cofnijmy się do czasów, gdy istniało tu wspaniałe, bogate Bizancjum.

Widok z Kawiarni Symbol w Stambule

Historia tego miejsca pokazuje, że tutaj zaglądanie za kurtynę zdarzeń to zwyczajna sprawa. Zatem cofnijmy się do ery, gdy było tu wspaniałe,

osławione, przebogate Bizancjum!

Mimo oficjalnych potępień, wróżbiarstwo przenikało różne warstwy społeczeństwa. Od cesarskich dworów, które szukały politycznych korzyści, po zwykłych ludzi szukających ochrony i zrozumienia w niepewnym świecie – a nieprzewidywalność nigdy nie była znakiem tylko naszych czasów.
Cesarstwo Bizantyjskie było wschodnią kontynuacją Cesarstwa Rzymskiego, z Konstantynopolem (wcześniej Bizancjum) jako stolicą.

Choć Bizantyjczycy mówili o sobie „Rzymianie”, a prawo i tradycje były rzymskie, kultura i religia przekształcały się z biegiem czasu. Językiem urzędowym stała się greka, religią chrześcijaństwo, a samo Bizancjum stało się mostem między dziedzictwem starożytnym a bogactwem kultur wschodnich – z wpływami łacińskimi, koptyjskimi, ormiańskimi, perskimi, a później także islamskimi.

Co ciekawe, ta ciągła asymilacja tradycji umożliwiła wchłonięcie i przekształcenie różnorodnych praktyk wróżbiarskich. Nie było to proste zastąpienie pogaństwa chrześcijaństwem, raczej wielowarstwowy proces, w którym stare wierzenia były reinterpretowane i włączane do nowych schematów religijnych.Text within this block will maintain its original spacing when published

Korzenie bizantyjskiego wróżbiarstwa sięgały głęboko w przesądy, czary i astrologię, szeroko rozpowszechnione w cesarstwie rzymskim.

Rzymskie wróżby były niesamowite

– od obserwacji ptaków (auspicia) przez konsultacje Ksiąg Sybillińskich, aż po badanie wnętrzności zwierząt… Brrrrrr 😉

„Nauki okultystyczne” w Bizancjum obejmowały m.in. alchemię, astrologię, astronomię, botanikę, interpretację snów, geomancję, magię czy numerologię. Wszystko to było mocno splecione z codziennym życiem i praktykami religijnymi.

Magia nie była tu oddzielną dziedziną, odrzuconą czy w pełni zakazaną – tworzyła raczej kontinuum z oficjalną wiedzą i religią. Ta ciągła ewolucja i przyjmowanie nowych wpływów sprawiły, że… Text within this block will maintain its original spacing when published

wróżbiarstwo traktowano raczej jako dynamiczną „technologię kulturową”, która zmieniała się wraz z epokami.

Surowe, nowoczesne rozróżnienie na „magię”, „religię” czy „naukę” po prostu nie działało w świecie Bizancjum. Tu wszystko swobodnie przenikało się i uzupełniało.

Kluczową rolę odgrywały sny – postrzegane jako przesłania, objawienia, a czasem nawet interwencje boskie. Zachowało się mnóstwo źródeł historycznych, które opisują prorocze sny. Ich interpretacja była bardzo popularna na dworach cesarskich i podczas zgromadzeń religijnych.

Astrologia i magia kwitły m.in. za czasów cesarza Juliana – chętnie korzystano wtedy z „Tetrabiblos” Ptolemeusza, a nawet surowe zakazy nie były w stanie na dobre wykorzenić tych praktyk, o czym świadczą częste powtarzane przez wieki dekrety przeciw astrologom.

Bo magia nie zawsze była odrębną, potępioną praktyką. Tutaj istniała jako kontinuum z akceptowaną wiedzą i z praktykami religijnymi. Ta ciągła ewolucja i integracja nowych wpływów sugeruje, żeText within this block will maintain its original spacing when published

 wróżbiarstwo nie było statycznym zbiorem przesądów, lecz dynamiczną „technologią kulturową”, która adaptowała się przez wieki.

Ach te sztywne, współczesne rozróżnienia między „magią”, „religią” i „nauką” nie zadziałałoby w Bizancjum. Tu sprawy przechodziły tu płynnie z tematu w temat.

Amuletoland.

Niezwykle popularne były amulety, talizmany czy wiara w „złe oko”, której ślady widzimy do dziś w postaci niebieskich koralików – nazar boncuğu.
Amulety chrześcijańskie łączono często z przedchrześcijańskimi motywami ochronnymi – a to pokazuje niezwykłą ciągłość magii ludowej na tym terenie.

Przy okazji: wróżenie z fusów kawy po turecku (tasseografia) wydaje się być raczej nową tradycją – przecież kawa pojawiła się tu dopiero w czasach Osmanów.

Jednak sama praktyka odczytywania symbolicznych wzorów sięga dużo głębiej i stanowi ewolucję dawnych, bizantyjskich praktyk dywinacyjnych.

A co z szeptami podlaskich szeptuch?

Oto pytanie, na które być może kiedyś uda mi się odpowiedzieć.
Zachęcam przy okazji do zajrzenia do mojego cyklu o szeptuchach – gdzie pokazałam, że szeptanie to rodzaj „kwantowej magii”, coś, co można przeżyć i zobaczyć z innej, współczesnej perspektywy.

szeptuchy – playlista na YT

Kiedy spotykam osoby „wiedzące” w różnych stronach świata, widzę, że rdzeń ich praktyk jest ten sam. Uzdrawianie to uniwersalny proces; różni się detalami, ale fundament pozostaje niezmienny – gest od człowieka do człowieka, w imię troski, harmonizowania i samoświadomości.

Dlatego warto patrzeć na szeptanie i wróżenie z szerokiej perspektywy. Im więcej narzędzi interpretacyjnych – tym szersze horyzonty i więcej szans na zrozumienie siebie i świata.

Text within this block will maintain its original spacing when published

 Mam przekonanie, że jeśli kiedyś naprawdę pojmiemy siebie jako istoty „zorganizowane z kwantów” – niezależnie od tego, jaką przyjmiemy perspektywę naukową czy duchową – zrozumiemy, skąd bierze się skuteczność szeptuchy i jak taki wróż potrafi przewidywać przyszłość.

Jak patrzysz na takie eksploracje?

Ślę serdeczności!

Miłka

Miłka Malzahn, pisze powieści, myśli powieści, oraz powiada powieści (ale to tylko na specjalne życzenie tylko). Jest filozofem, dziennikarzem, pisze książki, wykłada na uczelniach i robi czapki na szydełku, bo ma taką fantazję i lubi podążać za nitką.