Blog,  Podcast

O świętym nieposłuszeństwie i odwadze kadrowania siebie.

Większość z nas nosi w sobie obraz idealnych świąt. Czasem jest to jak ciężki, zakurzony album, którego nie mamy odwagi odłożyć na półkę. To „onegdaj”, o którym wspominam w nowym odcinku podcastu – czas, w którym wszystko musi być punkt w punkt, zgodnie z tradycją, nawet jeśli ta tradycja nas uwiera. 

Ale co się stanie, gdy na chwilę pozwolimy sobie na nieposłuszeństwo?

Baz paniki. Cokolwiek się stanie, będzie można to przeku c na dobre przeżycie. Wiem coś o tym. A Agnieszka, bohaterka tej podcastowej opowieści, zrobiła coś, co dla wielu brzmi jak ucieczka, ale dla niej stało się powrotem do siebie.

To jest cudowny paradoks, że często wyruszamy przed siebie, żeby dojść do siebie. 

Agnieszka spakowała lęk przed wielkimi lotniskami i samotnością, po czym poleciała do Bangkoku. Nie po to, by gonić egzotykę, ale by sprawdzić, czy lubi własne towarzystwo, gdy znika cały ten wigilijny szum.

Kadrowanie, czyli co zostawiasz w kadrze swojego życia?

W rozmowie z Agnieszką wraca motyw fotograficznego spojrzenia na rzeczywistość. To jej zawodowa praktyka, ale też piękna metafora terapeutyczna: życie jest jak kadr. Nie musimy widzieć wszystkiego. Możemy świadomie wybrać to, co w tym kadrze zostaje, a co wycinamy, żeby odnaleźć spokój.

Gdy mówi o „obieraniu cebulki zdarzeń”, to wiadomo, że warto zdjąć z siebie najpierw warstwę oczekiwań innych osób, warstwę „wypada” i „trzeba”, aż dotrzezemy do tego, co jest naprawdę nasze. Czasem tym czymś jest cisza w obcym mieście, a czasem Pad Thai zjedzony zamiast karpia, bo tak właśnie podpowiedziała intuicja.

“Bądźcież wy bardziej sobą”

Za Witoldem Gombrowiczem powtarzam w tym odcinku: „Bądźcież wy bardziej sobą”. To nie jest banalne hasło z poradnika motywacyjnego. To trudne zadanie domowe, z wolności. Wolność zawsze wiąże się z jakimś rodzajem nieposłuszeństwa wobec schematów, które już nas nie karmią.

Czy podróż na drugi koniec świata jest konieczna, by to poczuć? Nie zawsze. Ale czasem zmiana szerokości geograficznej pozwala spojrzeć na własne życie z dystansu, którego brakuje przy rodzinnym stole. Pozwala sprawdzić, czy ten dom, za którym tęsknimy, jest adresem, czy może stanem uważności na własne potrzeby.

Zapraszam do wysłuchania tej nastrojowej wędrówki między Polską a Tajlandią. To nie jest odcinek o turystyce. To odcinek o odwadze bycia autentycznym, o oswajaniu lęku i o tym, że każda chwila jest dobra, by zacząć kadrować swoją rzeczywistość na nowo.


Jak Ci się wydaje – co w Twoim tegorocznym kadrze świątecznym jest naprawdę Twoje, a co tylko tam „wypada” być?

Serdecznie przytulam

Miłka

Miłka Malzahn, pisze powieści, myśli powieści, oraz powiada powieści (ale to tylko na specjalne życzenie tylko). Jest filozofem, dziennikarzem, pisze książki, wykłada na uczelniach i robi czapki na szydełku, bo ma taką fantazję i lubi podążać za nitką.