Blog,  Kobiety z Kiedyś,  Podcast

Między prawdą, a mitem – Simona Kossak i Kobiety z Kiedyś

Tak sobie myślę, że dobrze jest czasem zatrzymać się i przypomnieć sobie świat, z którego wyrośliśmy.

Ludzi, których mijaliśmy na ulicy. Sąsiadki, nauczycielki, panie z ośrodka, z nauki, z lasu.

Na bazie podcastu „Kobiety z Kiedyś” wracam do tych opowieści – ale mam poczucie, że to wciąż dopiero początek. Szukam kolejnych historii.

Może także Twojej.

W sobotę chciałabym także o tym porozmawiać. Oko z oko 🙂

30 maja (sobota), godz. 16:30–18:30

Białowieski Ośrodek Kultury

Spotkanie: „Między prawdą a mitem – Simona Kossak i Kobiety z Kiedyś”

To będzie rozmowa o naszych wspomnieniach. O kobietach Białowieży lat 70. i 80., o codzienności w PRL-u, o tym, jak się żyło obok legendy Simony – zwyczajnie, czasem trudno, czasem śmiesznie.

O tych, które były obecne: w szkole, w instytutach, w urzędach, w Zwierzyńcu, na ulicach, w domach pełnych ludzi i zapachów.

Pamięć jest skarbem, bo z niej układa się to, kim jesteśmy teraz.

Bez tych opowieści Białowieża jest trochę jak zdjęcie bez podpisu.

Jeśli macie ochotę – przyjdźcie, posłuchajcie, dopowiedzcie coś od siebie. Może okaże się, że znamy te same twarze, tylko z innych perspektyw?

Spotkanie odbywa się w ramach Festiwalu „Urodziny Simony”.

Wstęp wolny. Do zobaczenia w BOK-u.

Dla kogo są te opowieści? O sekretnej mocy codzienności.

Odchodzi pokolenie szczególnych kobiet. Nie robią przy tym hałasu. Zostawiają po sobie raczej ślad niż pomnik — coś na kształt wiersza zapisanego w zwyczajnych dniach. Kiedy tworzę cykl „Kobiety z Kiedyś”, wracam do jednego pytania: dla kogo są te intymne, udźwiękowione opowieści, zszywane z okruchów czasu?

I coraz wyraźniej słyszę odpowiedź: nie dla przeszłości. Dla nas.

Henri Bergson pisał, że przeszłość nie znika. Ona się nawarstwia, osadza w nas, pracuje po cichu. Jest obecna w teraźniejszości — w sposobie, w jaki patrzymy, wybieramy, milczymy. Historie kobiet z Białowieży lat 70. i 80. — badaczek, nauczycielek, gospodyń, urzędniczek — nie są więc zamkniętym rozdziałem. To raczej podłoże, z którego wciąż wyrasta nasze „teraz”. Ich życie przypomina, że historia nie dzieje się tylko w gabinetach. Dzieje się przy stole. W pół zdania. W geście podania chleba. W tym, co niepozorne, a decydujące.

Te opowieści są dla tych, którzy w cudzym losie szukają własnego odbicia. Kognitywiści powiedzieliby: drugi człowiek bywa lustrem. Ja powiedziałabym — bywa cichym przewodnikiem. Słuchając tych historii, dopowiadamy je sobie. Przenosimy na nie własne tęsknoty, lęki, niespełnienia. Jak przy oglądaniu starych fotografii — nie chodzi o obraz, tylko o to ukłucie. O moment, w którym coś nagle staje się nasze. Intymne. Bliskie.

A może przede wszystkim — te opowieści są dla tych, którzy dziś potrzebują siły. Nie tej spektakularnej, tylko tej, która pozwala wstać, zrobić swoje, wytrwać. Kobiety z tamtego czasu nie miały łatwiej. A jednak potrafiły żyć — odważnie, twórczo, po swojemu. Ich historie nie moralizują. Raczej przypominają: masz w sobie zasób. Masz wpływ. Nawet jeśli zaczyna się od rzeczy małych.

Bo właśnie tam kryje się sekret. W codzienności.

Pamięć nie jest archiwum. Jest wyborem. Tym, co niesiemy dalej — świadomie albo mimochodem. Dlatego zapraszam do słuchania. Uważnego. Czułego. Bo w głosach Kobiet z Kiedyś można usłyszeć coś więcej niż przeszłość. Można usłyszeć przyszłość, która już w nas pracuje.

Miłka Malzahn od lat zajmuje się rzemiosłem najtrudniejszym: słuchaniem świata. Poprzez studia filozoficzne, strony napisanych powieści i tysiące godzin spędzonych w radiowym studio - odnajduje to, czym warto się podzielić. Jej miejsce YouTube nie jest „kanałem z treściami” – to cyfrowe przedłużenie biurka, radiowego mikrofonu i polnych dróg Podlasia, po których wędruje w poszukiwaniu echa dawnych opowieści.