Blog,  Podcast

Łowczyni dożynek na tropie.

Knorydy: festyn, dawne „Chiny” i świat, który mówi coraz ciszej…

Przyjechałam do Knoryd jak istna łowczyni dożynek.


Niby po festyn. Po dobry chleb, dobre rozmowy, może trochę po ten późnosierpniowy kurz unoszący się nad drogą. Nie będę udawać: skoczna muzyka to nie mój vibe, ale ideę rozumiem. 🙂

PS. Szanuję pana Zenka, acz nie porywa mnie to do tańca.

Wyświetl zdjęcie

Ale pieśni żniwne, w takich sytuacjach – grają najmocniej.

Pod warstwą festynu odnalazłam ciszę dawnych „podlaskich Chin”. Tak przed laty mówiono o Knorydach — wsi tak gęstej od ludzkich historii, że autobusy PKS podobno pękały tu w szwach. Brzmi to może… nieadekwatnie, niedożynkowo, acz jest to echo tamtego, prawdziwego do szpiku kości – świata. I jeszcze można je wysłyszeć z tychopowieści, nadstawiajac ucha.

Dziś tu są , jak kiedyś, drewniane chaty, drogi i pamięć. Oczywiście nie ma tej samej rzeczywistości, bo nic nie stoi w miejscu tylko dlatego, że my chcielibyśmy jeszcze raz zajrzeć do dawnej izby.

PS. nie chciałabym jednak. Polecam “Chłopki” Joanny Frydryszak – Kuciel.

Aha, tutaj rozmawiałam za to z Barbarą Goralczuk. Zabirała mnie na chwilę do swoich szkolnych lat: do ludzi, miejsc i drobnych spraw, które kiedyś wydawały się zupełnie zwyczajne. A po czasei (dłużyszm) okazały się czymś znacznie ciekawszym: podręcznikiem do rozumienia tego, co zrobiliśmy ze światem, w którym żyjemy.

To audio jest więc nie tylko o dożynkach. Jest o pamięci, która nie chce być muzealnym eksponatem. O zapachu wosku, o świetle w ciemnej izbie, o wsi, która powoli zmienia się w ciszę — ale wciąż ma nam coś do powiedzenia.

Jak dziś “widzisz” , lub jak “słyszysz” współczesne dożynki? Ciekawa też jestem jakie masz doświadczenia festynowe?

Serdeczności!

Miłka

Mural w Knorydach to tak zwany deskal (lub „drewnal”), autorem jest Arkadiusz Andrejkow, który atworzył cykl „Cichy Memoriał”.

Miłka Malzahn od lat zajmuje się rzemiosłem najtrudniejszym: słuchaniem świata. Poprzez studia filozoficzne, strony napisanych powieści i tysiące godzin spędzonych w radiowym studio - odnajduje to, czym warto się podzielić. Jej miejsce YouTube nie jest „kanałem z treściami” – to cyfrowe przedłużenie biurka, radiowego mikrofonu i polnych dróg Podlasia, po których wędruje w poszukiwaniu echa dawnych opowieści.