Krótka instrukcja obsługi lęku.
Po co sobie powracać dziś do Witkacego?
Ja mu coraz bardziej ufam. Jako filozofowi. I jako boskiemu szaleńcowi, który wyczuł, że człowiek potrafi zastygnąć w świecie pełnym rzeczy dziwnych, groźnych i pięknych — a potem uznać, że tak już musi być.
Witkacy! Wracam do niego nie po to, żeby zostać specjalistką od samego artysty, ale dlatego, że jego pytania są takze moimi pytaniami. Pytania o istnienie, samotność, nienasycenie, o nasze maski, nagie twarze i o to, czy jeszcze umiemy się naprawdę zdziwić.https://open.spotify.com/embed/episode/4AuBS0FLjRjwM2OUhvGXth
Z tego witkacowskiego flow powstała mała playlista audio. Nie są to eseje o Witkacym. To słuchowiskowe miniatury i muzyczne rzeczy, które idą jego śladem, ale pytają o nasze ścieżki.
PS. Jest ktoś taki — filozof, pisarz, artystka lub artysta — komu ufasz tak podobnie?


Może więc nie chodzi o to, żeby Witkacego raz na zawsze zrozumieć, opisać, zamknąć w interpretacji i odstawić na półkę.
Może lepiej od czasu do czasu pozwolić mu wejść do… hm… – do naszego lustra.
Spójrzmy sobiew oczy 😉
Brr. 🙂
Albo delikatniej: usiądźmy przy kawie. Wyobraźmy sobie Witkacego. Przesuńmy granicę między tym, co normalne, a tym, co tylko dobrze oswojone.
Lęk nie zawsze jest sygnałem, że trzeba się schować. Czasem mówi: patrz uważniej. Nie śpij.
Zostawiam tu kilka dźwiękowych śladów tych spotkań z Witkacym.
Niech pracują dalej — w słuchawkach, w drodze, pomiędzy jedną twarzą a drugą.
Playlista nw YT https://www.youtube.com/playlist?list=PLHKBtT-7mqT4
Serdeczności!
Miłka


