Kobiety z Kiedyś. Burzliwe lata 80. w Białowieży: kobiety, opór i rodzinne wspomnienia.
Polityka z kiedyś od kuchni – tak właśnie brzmi ten odcinek „Kobiet z kiedyś”. To nie jest historia z wielkich trybun i manifestacji, tylko z cichej wsi w środku Puszczy Białowieskiej: zwykły dom, ławka przed tym domem, kawa, dziecko, które coś pamięta, bo patrzyło „spod stołu na tamten świat, i rodzice, którzy po latach próbują wyjaśnić to, co wtedy robili.

To opowieść o Solidarności w wersji bardzo lokalnej, gdzie ruch oporu nie musi wyglądać jak w Gdańsku czy w Warszawie, żeby wciąż był realnym gestem nieposłuszeństwa.
Kawa dla Miłki: https://buycoffee.to/dziennik.zmian
film o Mamie https://bialystok.tvp.pl/90264490/zupelnie-inny-swiat
Sięgam tu do kobiet z Białowieży lat 70. i 80., bo z ich codzienności wyrasta dzisiejsze myślenie o świecie, polityce i naturze tego miejsca. Oficjalna polityka należała do mężczyzn, a kobiety „tylko” organizowały życie – szkołę, kolejki w sklepie, kolejkę do lekarza, krąg towarzyski, lokalne dyskusje. Właśnie w takim pejzażu rodziła się Solidarność: mało widowiskowa, ale wyraźna, podszyta głodem prawdy i potrzebą, by przestać być biernym widzem.
To był czas, gdy polityczna i społeczna rzeczywistość PRL coraz mocniej „rozchodziła się w szwach”, a każde pokolenie musiało sobie odpowiedzieć, czy tworzy społeczność, w której żyje, czy ktoś robi to za nie.
Białowieża jest tu szczególna, bo krzyżują się w niej dwa światy: ludzie „stąd” – wieś i okolice – oraz ludzie „napływowi”: naukowcy, pracownicy instytutów, specjaliści od zwierząt i lasu. Typowa inteligencja tamtego czasu siedziała w przyczajeniu, a kiedy pojawiła się możliwość działania, zaczęła się włączać, choć na wsi nie było pola do wielkich akcji. Zamiast tego były rozmowy, podziemna prasa, okruchy informacji przywożone z miasta, ciche decyzje podejmowane między pracą a domem.
I jedna emocja, która przewija się przez cały odcinek: „myśmy tej prawdy strasznie potrzebowali” – bo w oficjalnych mediach nie dało się jej znaleźć, a prawda krążyła w drugim obiegu, w bibułach, w szeptanych relacjach, w zaufaniu.
en odcinek jest więc zaproszeniem do wejścia w kameralną, rodzinną opowieść: głos mojej Mamy i mojego Taty splata się z pytaniem o to, jak naprawdę wyglądała Solidarność widziana z Białowieży, jak polityka spotyka się z bardzo zwykłym życiem i co zostaje z tych doświadczeń, kiedy perspektywy tamtego pokolenia zaczynają blednąć.


