jak żyć pomiędzy okładkami..?
czasami się zastanawiam, czy nie uwięzić samej siebie w jakiejś książce (bynajmniej nie własnej). Posiadać przy sobie klucz i opuszczać przytulne wnętrze tylko od czasu do czasu i wyłącznie z misją specjalną. I tak w ogóle – nie dbać o nic, nawet o okładki (i zakładki)…przerażające, prawda?




