Białowieża jakiej nigdy nie poznają turyści.
Jaka była Twoja pierwsza ulica?
No to jaka była twoja pierwsza ulica? Nie, nie adres z dowodu. Ta, którą pamięta ciało: zapachy, kolory, fakturę błota pod butami. Nazwę, którą nadawała dziecięca wyobraźnia – czasem kompletnie obok tej z tabliczki na rogu.
Moja ulica „oficjalnie” nazywa się Centura, ale urodziła się jako Century.

Angielsko tak, trochę nie z tej bajki, jakby kawałek Londynu zagubił się w sercu Puszczy Białowieskiej. Raczej znalazł się, a nie zgubił. Serio: byli tu i brytyjscy dyrektorzy, jest nieco obca architektura, była wycinka, która zostawiła rany w puszczy – a pomiędzy tym wszystkim: dziecięce bandy, „dupniak” pod klonami i jedna konkretna lipa, która wyznaczała granicę błota i wszechświata.
Dziś, przy herbacie u Aśki przy Centurze (ta, Centura), wracamy do tej ulicy pamięcią. Do dźwięków, których nie mogę już dosłownie przywołać, a które nadal we mnie rezonują: buszowanie w zbożu, stukot kroków, cisza po ludziach, którzy tę ulicę ze mną współtworzyli.
Z tych okruszków powstał nowy odcinek podcastu „Dziennik Zmian” – o pierwszej ulicy, która znaczy więcej, niż pokazuje to CV. O Białowieży, jakiej nie widzą turyści; tej ukrytej w cieniu oryginalnych domów, w zapachu starego drewna i w pamięci, która nie potrzebuje tablic informacyjnych, żeby trwać.
“Dzieciństwo jest jedyną krainą, która należy do nas wszystkich, i jedyną, z której nas wygnano, choć nosimy ją w sobie jak nieuleczalną chorobę lub najdroższy skarb.” Ryszard Kapuściński – Lapidarium
A teraz twoja kolej:
– jak nazywała się TWOJA pierwsza ulica (ta prawdziwa – z pamięci, nie z dokumentów)?
– co z niej najbardziej zostało ci w głowie: zapach, dźwięk, obraz, a może czyjeś imię?
Podziel się w komentarzu – może z twojej ulicy też urodzi się kiedyś opowieść.
Hasło na teraz: Twoja pierwsza ulica pamięta więcej, niż myślisz – o czym zapewniam Cię ja,
Miłka od nastorjowych narracji 🙂


