Blog,  Podcast

Bambaryła i samogon. Znasz te słowa?

 Oto najprawdziwsza trzecia zwrotka „ballady o podlaskich słowach”, sentymentalnej nieco, ale i praktycznej podróży po użytecznych znaleziskach lingwistycznych.
To lubię. A Ty to lubisz?

Zwrotka 4 – Bambaryła z samogonem

Nie, nie mówi się tak do milusińskich, ale jeśli kogoś lubimy, z tą jego rubasznością, jowialnością – to będzie bambaryłą, jak się patrzy! Nawet, gdy nie załapie w lot, o co biega – to tym bardziej bambaryłą będzie.

Problem powstaje wtedy, kiedy przylepia się do człowieka bambaryłowatość. Takiego delikwenta (delikwentkę niedelikatnie nazywaną bambaryłą także. Z męska) – mało kto go potraktuje poważnie. Bambaryła zawsze będzie tym najmłodszym, tym co pobiegnie po… samogon. O, samogon to też jest słowo, w którym drzemie potencjał. Potencjał pracowitości, samo-gonienia za tym, co się zamaniło, za walutą lokalną, którą w czasach niepewnych bywał… alkohol. Wymiany barterowe znane od wieków, w czasach niestabilnych walut doceniały samogon.

Za drobne uprzejmości życiowe wciąż można podziękować buteleczką. Nikt nie uważa tego za nietakt. Nawet bambaryła.

Miłka Malzahn od lat zajmuje się rzemiosłem najtrudniejszym: słuchaniem świata. Poprzez studia filozoficzne, strony napisanych powieści i tysiące godzin spędzonych w radiowym studio - odnajduje to, czym warto się podzielić. Jej miejsce YouTube nie jest „kanałem z treściami” – to cyfrowe przedłużenie biurka, radiowego mikrofonu i polnych dróg Podlasia, po których wędruje w poszukiwaniu echa dawnych opowieści.