Moje rzeczy potrzebują cudzej ręki!

Proste sprawy stają się metaforą. U mnie – to jakaś norma.
Moje rzeczy potrzebują cudzej ręki.

Czyli: poszukuję kogoś, kto by mi od czasu do czasu estetycznie ogarniał bałagan i wyciągał mnie z tumanów kurzu, strzegąc porządku na raczej podstawowym poziomie.
I znienacka ogłoszenie okazało się takim otwierającym serce, meandrycznym apelem (z wizją jakiejś dżumy w finale) ech….

Potrzebują ręki, która spokojnie oceni ich przydatność i jeśli ocena nie wypadnie dobrze – przeniesie je na śmietnik.

Jak imbryczek Andersena!

Ja nie mogę. Nie dam rady. Serce mi pęknie.

jesteśmy mierzalni… centymetrem!

I nagle to do mnie dotarło i niemalże zwaliło z nóg. Dotarło do mnie, co sobie zrobiliśmy, jaki koncept rozgościł się w naszych głowach i psuje nam dobre dni 😉 W zasadzie – co ja sobie zrobiłam i czemu odmierzam nie tylko czas, ale i sama siebie? Przecież nie jestem programem matematycznym, tworem zero-jedynkowym, a tymczasem…

Zauważenie tego w swoim ciele jest sygnałem wyboru – cieszę się, że..  albo wkurzam się, bo…., dobrze, że rośnie i niedobrze, że rośnie. Małe jest piękne. Duże jest piękne. Ciało jest brzydkie. Ciało w nieustannej obserwacji…

Ja jestem mierzalna, jesteśmy mierzalni.

Za miarę uważamy…  centymetr!

Oto nasz ludzki wymiar w centymetrach

Co za spłaszczenie. Co za nieporozumienie.

Nie do wiary do czego doszliśmy w ciągu ostatnich stuleci.

Książka przyszłości – kurs dla otwartych głów

Pierwsza taka akcja. Pierwsze takie gadanie. Pierwszy takie warsztat, w dodatku – online!

Te nagrania szalenie mnie stresują. To miniwykłady maxifilozofujące. Generalnie płynę z nurtem wielu wątków, jak radosna, ale jednak lekko szalona pływaczka. Przy czym – nie tonę, chociaż wczoraj byłam przekonana, że wybrałam za trudną rzekę i utknę w szuwarach na resztę życia.
Taaaaak, to będzie najdziwniejszy kurs o książce przyszłości, jaki kiedykolwiek powstał.
Dziś – pełna ekscytacja.
A efekty jesienią.

PS. A podcastowego kanału używam jako przykładu, rzecz jasna (literatury bezgranicznie a-formalnej)

***
Przyjęło się, że kiedy zabieramy się za temat książek i czytelnictwa, to wypada pobiadolić. I jeszcze oczyma wyobraźnie zobaczyć w przyszłości smutny los tych dużych już dzieci, które książki widywały tylko w szkole, bo w zasadzie o wszystkim ważnym dowiedziały się z netu. I jeju, jeju, świat zszedł na psy.
Tymczasem psy nie mają z tym nic wspólnego.
A w dodatku świat się nie wali, tylko wraca do źródeł.
I o tym będą te mikro-wykłady.